Pozdrowienia z Yarmie

Sesja 16 "Szkoleń czas"

Natenczas nasi bohaterowie uznali, że choć sił im nie brakuje, to zdało by się ich więcej. Na siłach się czuli, by zacząć szkolenia, gdyż wiele przygód ryzykownych przetrwali. Jednak Siksoss za małe, by nauczyciela bez trudu znaleźć. Miasta znaczniejszego szukać im przyszło. Najbliższe to nadmorskie Santis, gdzie szlak do Acron się zaczyna. Tam też udać się postanowili. Nadobna Lydia przekonać się dała, że łatwiej jej sprawom dopomogą , jeśli levele nabiją. Sprawa koronu zbyt łatwo zdobytego, także na sercach im leżała, decyzję wyjazdu przyśpieszyła. Śledztwo naprędce przeprowadzone, niewiele bowiem do tematu wniosło: poznali jeno imię łotrzyka, któremu klejnot odebrali , a Leon na imię mu było.

Zatem pod osłoną nocy, bohaterowie nasi : a więc Dzielny Tasyl, Mocarny Croumuald, Przebiegły Hindy, Dumny Aithan oraz Piękna Lydia daleka kuzynka Tasylowa, kolaski w stajni zostawionej dopadli i na południowy wschód, ku Santis ruszyli. Noc spokojnie im upłynęła, konia nie żałowali: miasto Santis późnym rankiem, dnia następnego zoczyli. Miasto spore jak na warunki Archipelagu Zachodniego było, pół tuzina kop kwadratowych ludu liczyło; ochotnych mistrzów do szkoleń łatwo znaleźli. I szkolić się poczęli; w siłę rosnąć jęli. I dobrze im szło szkolenie i zadowoleni z wyników byli. Poziomy w granicach trzeciego osiągnęli.

Nie nuby już oni, nie żółtodzioby, ale już prawie bohaterowie. Croummuald moc swą boską przywołał, by kaplicę z nicości sobie samemu postawić…

Comments

VanDeiMin

I'm sorry, but we no longer support this web browser. Please upgrade your browser or install Chrome or Firefox to enjoy the full functionality of this site.